No i proszę, co jeleń robi jak mu się nudzi?
Usuwa posty na swoim blogu. Niemal wszystkie wpisy(bo został tylko jeden) znalazły swoje miejsce w brudnopisie…
A co jeleń robi jak ma doła?
Wspomina. Tak więc ponownie nasunął się temat Rumunii. Jednak zauroczyła, żeby nie powiedzieć, że się w niej od pierwszego wejrzenia zakochał. Klimat całkiem inny niż w Polsce… Wygląda na to, że jeleń jednak za miastami nie przepada i ciągnie go do tych wiosek rumuńskich, do tych pól po obydwu stronach ulicy i do tego, że (niemalże) tylko główne drogi są tam asfaltowe. Ale za tymi większymi miastami jeleń też tęskni. Na przykład za kolorowymi domami Sigiszoary. No i oczywiście za furmankami. Tak, jeleń tęskni za furmankami…
Ba, zaczął jeleń nawet planować, że kiedyś do Rumunii pojedzie, a i owszem, na dłużej. I ma wielką nadzieję, że ta Rumunia się zbytnio nie zmieni. Nie żeby nie chciał rozwoju tego kraju, ale taka mu się bardziej podoba…
Poza tym jeleń nałogowo gada sam ze sobą, jest agresywny bardziej niż wcześniej i czyta książki. No i oczywiście marudzi… I boi się tego co na świecie się dzieje… Ale o tym innym razem.
0 Odpowiedzi do “Z cyklu: pomarudzić czasem można, nie?”